17:31:00

Motylem jestem... :)

Motylem jestem... :)


Poniedziałek! Nowy tydzień pracy i nowe wyzwania!






Lubisz poniedziałki? pewnie nie... jak większość osób, które o to pytam. Po słodkiej leniwej niedzieli przychodzi czas na poranną pobudkę i kolejny wyścig z czasem. A ja postanowiłam, że poniedziałek to będzie taki dzień, gdzie, skoro jest nowy tydzień, to i zaczniemy go od czegoś nowego. Czyli poniedziałki pełne nowości.


Zapewne pamiętasz, że jakiś czas temu pracownia ALE POMYSŁ  oraz EWUWKA przygotowały dla mnie grafiki na tkaniny. Niedawno zamówiłam wydruki w Cottonbee wszystkich wzorów, z których powoli będzie postawać cała pididowa kolekcja. Ale nie tylko wzory chciałabym Ci pokaz, ale też liczę na Twoją pomoc, ponieważ do wzorków muszę dopasować tkaniny, wszelkie Twoje sugestie są więc mile widziane. Pokaże Ci również to, co nowego powstanie, czyli nowe maskotki i produkty, a planach jest gama dla większych dzieci, w tym dla przedszkolaków.

To jak, czas na pierwszą nowość- motylki!

Motylki początkowo miały być szaro różowe, jak zestawy, których już kilka zrobiłam, ale po drodze Pani Iwona z ALE POMYSŁ zrobiła też wersję różową. Dzięki temu myślę, że można stworzyć  zestaw pastelowy i drugi bardziej energetyczny. Tak jak z tym drugim wybór kolorów nie sprawia mi problemów, tak w pierwszym zastanawiam się czy różowe czy szare minky?
Wszystkie tkaniny mają swoje panele na poduszki, z których będą poszewki. Na zdjęciach poniżej dwa odcienie motyli, pastelowe z zestawem, który niedawno robiłam, i różowe wzory wraz z minky fuksją.








16:21:00

Mój top pracowni rękodzieła

Mój top pracowni rękodzieła



No to się zaczęło, reklamowe szaleństwo w TV!

Dzień Dziecka już blisko. Moje dzieciaki przeglądają namiętnie gazetki, reklamy. Robią wielkie oczy na lalki, kucyki pony, klocki lego i nie wiem co tam jeszcze reklama w telewizji przyniesie.

To wszystko jest fajne, kolorowe, ładne, plastikowe. Nie mogę powiedzieć, że tego nie mają, bo Tysia jest fanką kucyków, a Majka ma fioła na punkcie myszki Minnie. Ale prawdę mówiąc, 90% zabawek leży w pudłach, są fajne na chwilę. To co stale jest w ruchu, to misie z którymi śpią, poduchy (moje), a reszta, zależy na co mają danego dnia ochotę.

Coraz częściej szukamy czegoś innego, czegoś niepowtarzalnego, takiego WOW, gdzie zachwyci się dziecko, mama, babcia i co najważniejsze, KOLEŻANKA albo KOLEGA. Bo dzieci rywalizują ze sobą (znacie to z autopsji? Mama bo ona już to ma a ja nie! albo Mama a ona ma takie fajne TO A JA TAKIEGO NIE MAM!)

I co wtedy robimy? Pytamy innych mam, koleżanek, zaglądamy na blogi i facebooka w poszukiwaniu inspiracji. Dzisiaj ja wam dam taką małą dawkę inspiracji, która kiedyś do mnie dotarła pocztą pantoflową. A że sama tworzę rękodzieło, cenię sobie produkty, które ktoś tworzy specjalnie dla mnie, Sama mam ich kilka (naście, dziesiąt??), a raczej moje dziewczyny, bo one też je lubią.

Mam kilka ulubionych pracowni, sprawdziłam je na moich dzieciach i z powodzeniem mogę wam polecić. Może będą dla was pomysłem na Dzień Dziecka lub inną okazję, albo i bez okazji. Nie będę pisać, że to są moje TOP 10,  albo TOP 8, bo uważam, że każda z pracowni jest świetna i nie będę nikogo stawiać na podium. Każdą z nich cenię za coś innego, bo się w czymś innym specjalizuje. Chcecie je poznać? Dzisiaj przedstawię wam te, których rzeczy sama kupuję. Zobaczcie!


  • Lady Owl. Jest do pracownia Agi, którą poznałam rok temu, przy okazji robienia prezentu moim dzieciom właśnie na dzień dziecka. Byłam zafascynowana poduszkami, które robiła, bo wyszywała je hafciarką, zawsze są śliczne i kolorowe, z dobrze dobranymi kolorami, dopieszczone porządnym szwem, albo lamówką. Robi też fajne rzeczy na okazje, mega skarpety na Boże Narodzenie, fartuszki i worki na w-f,  i prześliczne patchworkowe kocyki do przedszkola. Jak się później okazało, wszystkie wzory robiła sama, rysowała aplikacje, które potem wykonywała. Moje dziewczyny dostały poduszki, są do dziś zachwycone. A później zaczęła się nasza współpraca. Aga robiła dla mnie pyszczki maskotek, często razem radzimy sobie jak coś zrobić, jak uszyć. I zaprzyjaźniłyśmy się. Aga, oprócz rzeczy dla dzieci, szyje też dla dorosłych, świetne dekoracyjne poduszki i pościele. To, co ja mam od niej możecie zobaczyć poniżej

 


To są Matyldowe poduszki, i jej komplet szkolny z workiem na W-F



To Majkowe podusie


Prezent zamówiony dla Pań z przedszkola, na koniec "zerówki"

A tu mój absolutny hit- moja torebka z firmowym królikiem (p.s. już się szyje dla Matyldy wersja mniejsza i różowa). Torebki filcowe też już kilka razy się pojawiły u Lady Owl
    Torebka filcowa z królikiem

    więcej zdjęć możecie też zobaczyć na facebooku FB Lady Owl


    • Następną pracownią którą cenię jest Pracownia Foggi. Przed urodzinami Majki zamówiłam dziewczynom zabawki. Dla Matyldy lalkę stojącą a dla Majki króliczka. To był też moment, gdy w znacznym stopniu zainteresowałam się rękodziełem i wtedy również, robiąc swoje pierwsze kroki w sieci z moimi pracami i wprawiając się w szycie innymi metodami i technikami, właścicielka tej pracowni służyła mi pomocą. To co szczególnie mnie urzeka u niej, to prześliczne stroje lalek i misiów, długonogie tildowe aniołki, ale też namoty tipi, w których szyciu naprawdę jest perfekcyjna i potrafi w nich ująć każdy motyw. Stworzyła nawet osobną stronę na FB Foggia Kidsroom z artykułami do pokoju dziecięcego, obok strony pracowni FB Pracownia Foggi. Ostatnio pojawiły się u Foggi słodkie myszki w dzianinowych kombinezonach, a i nie obce jej torebki i ubranka dla dzieci. To co posiadam z tej pracowni możecie zobaczyć poniżej:

       

    • Muma Studio (Studiomuma FB). Tutaj znajdziecie po prostu maleńkie słodkie filcowe zwierzątka. każdy jest cudny i kotki, i psiaki, i inne zwierzaki. Niewątpliwie urocze są myszki, bo wyglądają jak wyjęte z filmu Stuart Malutki. Ja mam w domu liska i siedzi sobie u mnie na półeczce. ogrom pracy i kłucie igłą, by ubić wełenkę w tak kształtne małe łapki, uszka po prostu zachwyca. Zresztą sami zobaczcie



    • Szyte żyjątka (Szyte Żyjątka FB)- to co mnie urzekło u Lady Stump (bo to jej druga nazwa), to przepiękne lisie szaliki, zresztą zabawki z dzianiny dresowej też prezentują się przepięknie. Na zdjęciach na stronie internetowej oraz na FB są zawsze fajnie upozowane zwierzaki, jakby wiatr im uszy rozwiewał, cudnie. Mają (moimzdanie) klasyczne pyszczki, co im dodaje uroku oraz bardzo faje kolorki. Te same motywy pojawiają sie na poduszkach, kubkach a i ostatnio na pościelach. Są misie, wilki, liski, króliki i można przebierać od wyboru do koloru. Ma też sklep pod tą samą nazwą na Dawandzie i często fajne promocje. U mnie prezenty w tym roku pojawią się między innymi właśnie z tej pracowni. Moi faworytem jest lis :)


    • Roszpunka (Roszpunka FB)- gdy zobaczyłąm misie robione na szydełku to się w nich zakochałam. są małe i duże, z puchatych włóczek, albo bardziej tradycyjnych, wszystkei mają ubranka. czasem wyglądają jak rojbry, a czasem to baletnice w ślicznych opaskach, spodenkach lub sukienkach. są milutkie i są klasyczne, nie przesadzone. Takie misie z dzieciństwa. zresztą sami zobaczcie. Ja mam misia białęgo z czerwoną sukienką na szelkach :)




    • Pracownia Anny Krućko (PracowniaAnnaKrucko FB)- o Pani Ani wiele można pisać, bo jest tak wszechstronna, że tak naprawdę nie wiem czego ni potrafi. Szyje fantastyczne poduszki, robi śiwetne lalki z malowanymi buziami, a jej znakiem rozpoznawczym jest laleczka z dużą kokardą jak uszy królicze. Robi też ozdoby z wikliny i to chyba ona dała temu początek, a także tworzy ozdoby z kawy, szyje tulipany i bukiety kwiatowe, naprawdę asortyment bardzo szeroki. Kupowałam od niej prezent -kredkę z minky poduszkę z bukietem tulipanów na Dzień Nauczyciela dla pani wychowawczyni mojej córki. Ale to, co mnie jeszcze bardziej zachwyca to to, że Pani Ania jest bardzo zaangażowana we wszelkiego rodzaju akcje charytatywne. To ona bierze preżnie udział w Słodkiej Paczce, której jest wolontariuszem, pomaga dzieciom z domów dziecka. Ostatnio w lutym zorganizowała ogromną akcję Walentynka dla dzieci z domów dziecka, gdzie kilkaset kobiet z całej Polski szyło poduszki dla ich podopiecznych (było ich chyba ponad 500). Pidida też włączyła się w akcję. Pani Ania jest naprawdę fantastyczna i chylę czoła przed nią za pomysły, twórczość i serce.



    Wszystkie pracownie powyżej, to moje ulubione strony na które zaglądam i z których już coś mam i mogę śmiało polecać. Sprawdzone, piękne i cieszy oko i serce.  
    Mam nadzieję, że was zainspirowałam. Czasu powoli robi się niewiele, zazwyczaj w pracowni zamawia się coś kilka tygodni przed czasem, ale bywa też tak, że jest coś wolnego, warto więc zapytać czy jest wolny termin lub dostępny przedmiot, a może znajdzie nowego właściciela? 

    Pamiętajcie, rękodzieło to coś wyjątkowego, tworzonego specjalnie dla Was, dopieszczane, by było idealne, potrzebuje trochę czasu, ale efekt końcowy jest wart czekania :)


    22:52:00

    Nowy start, nowe wyzwania

    Nowy start, nowe wyzwania

    Hej hej, dawno nic nie napisałam. oj życie rozpędziło się na maksa. Moje dziewczyny rosną, Majka ma już prawie trzy lata, Matylda 7,5 i chodzi do szkoły, a mój mąż to chyba pracuje więcej niż zwykle. ALE...

    Zaszły u nas WIELKIE  zmiany przez duże W.



    •  w pewnym momencie, łącząc bycie mamą na full etacie, żoną na full etacie, opiekunem ogniska domowego na full etacie, nauczycielką nie na całym etacie i do tego kobietą próbującą się realizować postanowiłam powiedzieć STOP. Postawiłam się nie rozdrabniać aż tak. i teraz na full etacie mam tylko dzieci, dom, męża (choć nie tak do końca bo bardzo często siedzi do późna w pracy bądź lata do Azji) i swój własny biznes. Albo raczej zaczynam z mojej pracowni tworzyć biznes, ale bez obawy, nadal jest to rękodzieło i dalej tworzę je własnoręcznie, a w szyciu pościeli pomaga mi koleżanka. 

    • za chwilę przeprowadzamy się do nowego domku, a tam będę mieć WRESZCIE tylko mój kącik, moją pracownię, regały z poukładanymi tkaninami, stoły na maszynę (a nie tylko stół w kuchni, gdzie wieczorem muszę wszystko z powrotem chować do szafy). No i magazyn :) jupiii!

    • zakładam sklep internetowy, a w zasadzie już go mam, ale za moment ruszam z nim pełną parą. Są już nowe produkty, pracuję nad nową gamą produktów. głowa mi dymi od pomysłów, a póki co udało mi się zrobić fajną sesję z cudownymi dzieciaczkami. Chcecie zobaczyć efekty? Voila!


















      









    Udało mi się wyprodukować własne tkaniny, w linii pididowych zabawek. jest ich osiem: króliczki, sowy, owieczki, szopy standardowe i różowe, motylki, wilczki i biedronki. Z nich wszystkich powstaje powoli pididowa kolekcja:



    tak to wyglądają na żywo 


    (Wszystkie projekty i grafiki są moją własnością. Wszelkie prawa do nich zastrzeżone.)

    22:10:00

    Wiosna, wiosna...;) i krasnale

    Wiosna, wiosna...;) i krasnale
    Dziś z racji wczorajszego pierwszego dnia wiosny i moich przedwczorajszych urodzin postanowiliśmy się trochę powycieczkować. Pomysł podsunął nam kolega męża, zapraszając do Wrocławia na zawody Agility. Przy okazji Matylda zapalona historią o krasnalach, co przybyły do miasta by go uchronić przed złym chochlikiem, zapragnęła poszukać krasnali na Starym Mieście i nawet kilka znaleźliśmy
     

     

    Ale nie tylko Matylda się dobrze bawiła. Majka też szukała Krasnali

     A i Pididziaki postanowiły, że będą zwiedzać i jeździć po świecie, więc poprosiły o parę zdjęć. Gwiazdy miętowe i lazurowe ( kolory pachnące wiosną, a nawet latem), grzały w słoneczku futerko w doborowym towarzystwie Krasnali






    15:36:00

    Pidida powraca odmieniona!!

    Pidida powraca odmieniona!!
    Uff, długo nic nie pisałam, od zeszłego roku w zasadzie dziura. W tym czasie moja Majka dorastała i dziś ma już 20 miesięcy. Jest już fajnym rozumnym małym człowieczkiem, co mówi, jest uśmiechnięta przez cały dzień i żywa i energiczna, nie można za nią nadążyć. Dlatego łatwiej mi było wrzucać zdjęcia na facebooku, bo szybciej, zwłaszcza, gdy czasami coś kończyłam po nocach. Przez rok trochę zabawek powstało, były i lalaoopsy, renifery, myszki, sowy, zestawy dla dzieci, to wszystko postaram się pokrótce pokazać. Ale co najważniejsze, Pidida ma w końcu profesjonalne logo i metki zaprojektowaną przez Pracownię Graficzną Ewy Brzychcy.

    Logo jest po prostu pididowe, a znakiem rozpoznawczym królik, który w końcu powiększył swoją rodzinę i postały moje Cutiees, albo raczej Pididziaki. Jest ich na razie dziewięć, ale to nie koniec, bo po głowie chodzi mi mnóstwo pomysłów, ale przedstawię je Wam.


    Oto Miętusek, mój znak rozpoznawczy



    A to Mela, owieczka przesłodka, co pomaga dzieciom zasnąć




    Leon Zawodowiec, król i łamacz dziecięcych serduszek, wszyscy go pokochają




    Sowa Hedwiga, mądra głowa




    Pingwinek, na którego majka woła Pibin, i baaardzo go polubiła. Biega z nim i tuli "Pibin kocham"




    Żyrafka Balbina, nauczy dzieci, że warto jeść to co zielone




    Zorro, szop pracz, zamaskowany bandyta co kradnie serduszka





    Motylek Aurelia (jak przeplatka aurelia) z rodziny rusałkowatych. Można zawijać jej skrzydła i nosić jak dzidzię w rożku




     Wiluś, ser William, niebieski kot egzotyczny, kopia pieszczocha, którego mamy w domku




    Takie metki mają wszystkie zwierzaki, i tak się będzie firmować Pidida, fajne co?



    Tak wygląda całą rodzina, o świcie przed wyjazdem do Poznania, bo wkrótce moje misiaki wylądują w sklepie w Poznaniu, a o tym dam znać

    Zmiany zmiany, a ja wracam do pracy, głowa pełna pomysłów, jeszcze się z nich wiele innych zwierzątek urodzi :)