Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pidida. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pidida. Pokaż wszystkie posty

22:50:00

Nowości już wkrótce!

Nowości już wkrótce!



Dzisiaj dzień na chwalenie się. Taki trochę nieskromny, ale mam powody do radości:)))

Ostatnio intensywnie pracuję nad całą pididową kolekcją, taką jak ma być już w stałej ofercie. Wcześniej pojawiły się już wzory bawełny z grafikami od Ewuwki i pracowni Ale Pomysł, ale nie wszystkie do dziś ujrzały światło dzienne. Do tego wszystkiego, by nie mieszać z gramaturami bawełny i przede wszystkim rodzajem splotu, postanowiłam dołożyć do nich rewersy. Czyli inaczej mówiąc, wyprodukowałam (a raczej wyprodukował je Cottonbee z moimi grafikami) bawełnę do każdego wzoru zwierzaka. W całości materiały ze zwierzątkami wyglądają tak, jak na zdjęciu tytułowym.

A poszczególne wzorki do każdego zwierzaczka, tak by tworzyły komplet, wyglądają następująco (i to już nie grafiki jak wyżej, a gotowe tkaniny):












Jestem strasznie podekscytowana, bo to naprawdę duże przedsięwzięcie dla mnie. Jak widzicie, wzorów jest ponad 10, a każdy komplet składa się z kocyka, pluszaka, poduszki, jaśka i akcesoriów pościelowych do łóżeczka. Dużo pracy jeszcze przede mną. Oprócz tego, kilka haftów na kocyku się zmienia. Motylki są zupełnie inne, uchwycone w locie.
Zmienią się także biedronki. Hafty będą nie tylko na kocyku i rożku, ale też na kieszonkach przybornika.


Jeszcze trochę i wszystko będzie gotowe. Wypatrujcie. Sama jestem ciekawa jak wyjdą. A wy?

23:32:00

Pracownia na poddaszu

Pracownia na poddaszu


NOWY ROK 2017  nastał.
Nowe wyzwania, nowe plany, nowe pomysły... ale.
Jak to chyba każdemu przychodzi, z nowym rokiem każdy ma jakieś postanowienia. Ja tym razem postanowienia zmieniam na działanie.

Postanowiłam co następuje i już praktykuję- PORZĄDKI SYSTEMATYCZNE. I to jest główne moje założenie, które musi w tym roku stać się nawykiem. Koniec wymówek "bo już północ wybiła", "rano to zrobię", "Boszzzz tyle roboty, nie wyrobię się, jak będę sprzątać. Po pracy!"

W związku z tym, zaczęłam od uporządkowania pracowni. Jeszcze się nią nigdy nie chwaliłam, bo odwiecznie rozgardiasz. Gdy zamówienia w toku, to i wszystko wszędzie. Na stole leży rozpoczęty misiek, gdzieś w pudle roboczym skrojony kocyk. Nici nie poodkładane na miejsce. Jedyne co znika co rano, to kłaczki po cięciu tkanin i zawsze mam czystą podłogę. A potem jeszcze w pośpiechu coś gdzieś odkładam i nie wiem gdzie. Zrobiłam więc totalne zimowo-noworoczne sprzątanko i teraz się chwalę. Moja pracownia wygląda tak. Znajduje się na strychu mojego domu. Została w pełni przygotowana do tego, bym mogła się tam gościć, kiedy chcę i ja długo chcę (mam grzejniczek też, przydatny zwłaszcza teraz).


Jak widzicie, po prawej są moje maszyny- owerlok, maszyna do szycia i hafciarka. Każda ma swoje miejsce.


Dla niewtajemniczonych, ta maszyna ogromna pierwsza od prawej, to właśnie hafciarka, na której robią się buźki Pididziaków i imiona Waszych maluchów na kocykach. A obok stoją pudełka ze szpulkami nici.


Mam jeszcze trochę miejsca po drugiej stronie schodów strychowych. Tam stoi stół, na którym mogę wykrawać i mierzyć, i deska do prasowania z żelazkiem. W kąciku, widać jeszcze lampy, których używam, gdy robię zdjęcia. No i jak pewnie zauważyliście, specjalnie wykułam okno, by mieć więcej światła (na dachu jest blacha, więc nie było mowy o oknie dachowym)






I jak wam się podoba? Bardzo ją lubię. To co można uznać za jej zalety to:
- przestrzeń-  gdy jeszcze nie miałam firmy, szyłam w kuchni na stole. Codziennie wyciągałam i chowałam maszynę i materiały. Tak właściwie nie miałam się gdzie  z nimi podziać. Teraz nie muszę już nigdzie z maszynami wędrować.
- kryjówka- śmieję się, że to taka moja samotnia. Zaszywam się i przez chwilę mam święty spokój (nawet jeśli ta chwila trwa 10min, bo znów któreś z dzieci mnie woła- ale wtedy jest tata)
- magazyn-  mam gdzie trzymać materiały. Wcześniej regały stały na korytarzu w mieszkaniu. Niekoniecznie były elementem ozdobnym (zdecydowanie wolę obrazki)

Wady posiadania pracowni na strychu:
- schody- nie bardzo było jak pociągnąć schody na kolejne piętro, więc zostały strychowe. Efekt po kilku miesiącach jest taki, że popsuł się zamek otwierający właz. Chyba nikt nie przewidział, że można go otwierać po kilka (naście?) razy dziennie. Wnoszenie różnych rzeczy już w tej chwili nie sprawia mi kłopotów, ale na początku było problematyczne
- chłodek- w okresie zimowym temperatura spada. Muszę najpierw nagrzać, zanim zacznę pracę. 
- skosy- ograniczają możliwość postawienia większej ilości regałów, dlatego część materiałów trzymam w pudłach plastikowych.

Mimo różnych wad i zalet, taka strychopracownia ma jedną zaletę niepodważalną - JEST. 
Dajcie znać jak wam się podoba. A może macie swoją? Pochwalcie się w komentarzu.


22:52:00

Nowy start, nowe wyzwania

Nowy start, nowe wyzwania

Hej hej, dawno nic nie napisałam. oj życie rozpędziło się na maksa. Moje dziewczyny rosną, Majka ma już prawie trzy lata, Matylda 7,5 i chodzi do szkoły, a mój mąż to chyba pracuje więcej niż zwykle. ALE...

Zaszły u nas WIELKIE  zmiany przez duże W.



  •  w pewnym momencie, łącząc bycie mamą na full etacie, żoną na full etacie, opiekunem ogniska domowego na full etacie, nauczycielką nie na całym etacie i do tego kobietą próbującą się realizować postanowiłam powiedzieć STOP. Postawiłam się nie rozdrabniać aż tak. i teraz na full etacie mam tylko dzieci, dom, męża (choć nie tak do końca bo bardzo często siedzi do późna w pracy bądź lata do Azji) i swój własny biznes. Albo raczej zaczynam z mojej pracowni tworzyć biznes, ale bez obawy, nadal jest to rękodzieło i dalej tworzę je własnoręcznie, a w szyciu pościeli pomaga mi koleżanka. 

  • za chwilę przeprowadzamy się do nowego domku, a tam będę mieć WRESZCIE tylko mój kącik, moją pracownię, regały z poukładanymi tkaninami, stoły na maszynę (a nie tylko stół w kuchni, gdzie wieczorem muszę wszystko z powrotem chować do szafy). No i magazyn :) jupiii!

  • zakładam sklep internetowy, a w zasadzie już go mam, ale za moment ruszam z nim pełną parą. Są już nowe produkty, pracuję nad nową gamą produktów. głowa mi dymi od pomysłów, a póki co udało mi się zrobić fajną sesję z cudownymi dzieciaczkami. Chcecie zobaczyć efekty? Voila!


















  









Udało mi się wyprodukować własne tkaniny, w linii pididowych zabawek. jest ich osiem: króliczki, sowy, owieczki, szopy standardowe i różowe, motylki, wilczki i biedronki. Z nich wszystkich powstaje powoli pididowa kolekcja:



tak to wyglądają na żywo 


(Wszystkie projekty i grafiki są moją własnością. Wszelkie prawa do nich zastrzeżone.)

22:10:00

Wiosna, wiosna...;) i krasnale

Wiosna, wiosna...;) i krasnale
Dziś z racji wczorajszego pierwszego dnia wiosny i moich przedwczorajszych urodzin postanowiliśmy się trochę powycieczkować. Pomysł podsunął nam kolega męża, zapraszając do Wrocławia na zawody Agility. Przy okazji Matylda zapalona historią o krasnalach, co przybyły do miasta by go uchronić przed złym chochlikiem, zapragnęła poszukać krasnali na Starym Mieście i nawet kilka znaleźliśmy
 

 

Ale nie tylko Matylda się dobrze bawiła. Majka też szukała Krasnali

 A i Pididziaki postanowiły, że będą zwiedzać i jeździć po świecie, więc poprosiły o parę zdjęć. Gwiazdy miętowe i lazurowe ( kolory pachnące wiosną, a nawet latem), grzały w słoneczku futerko w doborowym towarzystwie Krasnali