Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty

22:50:00

Nowości już wkrótce!

Nowości już wkrótce!



Dzisiaj dzień na chwalenie się. Taki trochę nieskromny, ale mam powody do radości:)))

Ostatnio intensywnie pracuję nad całą pididową kolekcją, taką jak ma być już w stałej ofercie. Wcześniej pojawiły się już wzory bawełny z grafikami od Ewuwki i pracowni Ale Pomysł, ale nie wszystkie do dziś ujrzały światło dzienne. Do tego wszystkiego, by nie mieszać z gramaturami bawełny i przede wszystkim rodzajem splotu, postanowiłam dołożyć do nich rewersy. Czyli inaczej mówiąc, wyprodukowałam (a raczej wyprodukował je Cottonbee z moimi grafikami) bawełnę do każdego wzoru zwierzaka. W całości materiały ze zwierzątkami wyglądają tak, jak na zdjęciu tytułowym.

A poszczególne wzorki do każdego zwierzaczka, tak by tworzyły komplet, wyglądają następująco (i to już nie grafiki jak wyżej, a gotowe tkaniny):












Jestem strasznie podekscytowana, bo to naprawdę duże przedsięwzięcie dla mnie. Jak widzicie, wzorów jest ponad 10, a każdy komplet składa się z kocyka, pluszaka, poduszki, jaśka i akcesoriów pościelowych do łóżeczka. Dużo pracy jeszcze przede mną. Oprócz tego, kilka haftów na kocyku się zmienia. Motylki są zupełnie inne, uchwycone w locie.
Zmienią się także biedronki. Hafty będą nie tylko na kocyku i rożku, ale też na kieszonkach przybornika.


Jeszcze trochę i wszystko będzie gotowe. Wypatrujcie. Sama jestem ciekawa jak wyjdą. A wy?

15:47:00

Czy można zwariować, pracując w domu?

Czy można zwariować, pracując w domu?

Dziś piątek. Za chwilę weekend i szczęśliwcy, których praca odbywa się od poniedziałku do piątku mogą cieszyć się wolnym weekendem. A ci, którzy mają własną firmę... no cóż. Niekoniecznie.
Do napisania tego postu zainspirowała mnie pewna grafika z internetu. Z jednej strony jest zabawna, a z drugiej, niestety, pokazuje ziarenko prawdy. Ale takie duże ziarno. Zresztą, zerknijcie, a ja zaraz Wam wytłumaczę, dlaczego musiałam o tym napisać.


Po chwili śmiechu (zwłaszcza, gdy się przeczyta wszystkie napisy), nachodzi myśl "Ja też tak mam". O dziwo, w dużym mierze właśnie tak częściej pracują kobiety, bo mężczyzna po prostu się wyłącza na zasadzie "nie ma mnie dla nikogo (w domu rzecz jasna)". Może nie we wszystkich aspektach tak jest ale jednak. Po kolei:


  • START PRACY- Wariant 1- gdy pracujesz u siebie, a do tego jesteś pedantem lub po prostu osobą, która nienawidzi bałaganu i bajzlu dookoła, zanim weźmiesz się do pracy, musisz rano ogarnąć dom. Nawet chociaż tylko podłogi odkurzyć. Wyciągnąć naczynia ze zmywarki... i robi się dość późno. Albo wariant 2- cały dzień biegasz z dziećmi, zakupy itd. i do pracy siadasz późnym wieczorem, gdy dzieci pójdą spać. I kończysz grubo po północy. Znajome?
  • OBIAD- żeby nie marnować czasu, gotujesz jeden obiad na kilka dni, albo, jeśli dzieciaki jedzą w szkole czy przedszkolu, a mąż dzwoni, że w pracy musi dłużej posiedzieć, olewasz obiad i zjadasz coś na szybko. Płatki, jogurcik, zagryzasz bananem, kawa i zasuwasz dalej do pracy. 
  • HIGIENA- kto z nas nigdy nie odpuścił mycia i układania włosów, gdy wiedział, że dziś nie musi wychodzić z domu, nie ma spotkań, a musi nadgonić robotę?
  • TA SAMA KOSZULKA ALBO UNIFORM DO PRACY- dwa dni w tej samej bluzie to chyba nie grzech. A nawet jeśli zawsze zakładamy to samo (no przecież pierzemy), to kogo to obchodzi, że zazwyczaj w pracy nosimy te same ciuchy? U mnie wielkim problemem są kłaczki, które fruwają po całej pracowni, gdy tylko kroję minky. Jedyne spodnie, z których łatwo je strzepnąć, to dres do fitnesu. Jest ze śliskiej tkaniny, więc kłaczki się nie przyklejają. Jeansy łapią każdy jeden włosek. Dlatego u mnie uniform dresowy-wskazany. Inaczej przenoszę kłaczki na całą powierzchnię domu. 
  • BIURKO DO PRACY I WSPÓŁPRACOWNICY- mam swoje biurko i komputer. Ale... gdy siadam  przy nim w dzień, kiedy dzieci są w domu, od razu przybiegają. "Mama daj porysować w paintcie!", "Mama pokaż kotki na youtubie" i tak dalej. W końcu odpuszczam, daję im posiedzieć chwilę i pooglądać, a ja z laptopem na kanapie, robię na szybko zamówienia albo wypisuję faktury. A na kanapie zaraz zjawia się kot i chodzi po klawiaturze. Tak naprawdę rzadko jesteśmy sami, bo sam fakt bycia w domu, często domownicy odbierają jako sygnał "Jestem do dyspozycji".
  • WYALIENOWANIE- na szczęście nie zapomniałam, jak się z ludźmi rozmawia. Nie zmienia to faktu, że czasem mam wrażenie, że więcej do nich piszę lub rozmawiam przez telefon, niż na żywo. Zwłaszcza, jeśli się nie ma współpracownika. To jest chyba największy minus pracy w domu, gdy praca cześciej wymaga wielogodzinnego siedzenia przy biurku, niż spotkań z ludźmi. 
Jednakże, żeby nie było, że praca w domu ma więcej minusów, kilka plusów tego stanu rzeczy.
  • WYZNACZASZ SWOJE GODZINY PRACY- pracujesz wtedy kiedy chcesz. Albo w niesprzyjających okolicznościach (gdy masz w domu chore dziecko), pracujesz wtedy, kiedy możesz, ale mimo wszystko coś robisz. Czasem są to także weekendy, ale możesz w zamian za to zrobić sobie dzień wolny w tygodniu. Zdarza mi się, że więcej pracuję w weekendy, ale dzięki temu mam czas i na przedstawienia szkolne, urodzinki u kolegów i dodatkowe zajęcia dla dzieci. A gdy jestem zmęczona, po prostu robię sobie dzień wolny. W końcu przecież mogę go odpracować wieczorem albo w weekend.
  • NIE MUSZĘ SIĘ PRZEJMOWAĆ WYGLĄDEM- tak, ja wiem, że część z Was nawet w domu szykuje się do pracy. Ma to swoje uzasadnienie zwłaszcza u freelancerów, którzy przeplatają spotkania z pracą przy komputerze. Dzięki temu, domownicy też wiedzą, że mama jest w pracy. Ja jednak mam ten komfort, że wiele moich dni polega na projektowaniu i szyciu, a wtedy dresowy uniform, wierzcie mi, jest najpraktyczniejszy. I jak łatwo wyskoczyć na pół godzinki przerwy pobiegać.
  • SPĘDZAM DUŻO CZASU W DOMU- mogę sobie podzielić pracę na dom i prowadzenie biznesu. Gdy nie mam czasu na dom, nie sprzątam, albo robię codziennie coś, na co poświęcam np. 15-30 minut. Gdy natomiast uporam się z zamówieniami i zleceniami przed czasem, mam kilka chwil więcej na dom.
A jak to wygląda u Was? Napiszcie koniecznie, co dla Was jest wadą a co zaletą pracy w domu. 

16:21:00

Mój top pracowni rękodzieła

Mój top pracowni rękodzieła



No to się zaczęło, reklamowe szaleństwo w TV!

Dzień Dziecka już blisko. Moje dzieciaki przeglądają namiętnie gazetki, reklamy. Robią wielkie oczy na lalki, kucyki pony, klocki lego i nie wiem co tam jeszcze reklama w telewizji przyniesie.

To wszystko jest fajne, kolorowe, ładne, plastikowe. Nie mogę powiedzieć, że tego nie mają, bo Tysia jest fanką kucyków, a Majka ma fioła na punkcie myszki Minnie. Ale prawdę mówiąc, 90% zabawek leży w pudłach, są fajne na chwilę. To co stale jest w ruchu, to misie z którymi śpią, poduchy (moje), a reszta, zależy na co mają danego dnia ochotę.

Coraz częściej szukamy czegoś innego, czegoś niepowtarzalnego, takiego WOW, gdzie zachwyci się dziecko, mama, babcia i co najważniejsze, KOLEŻANKA albo KOLEGA. Bo dzieci rywalizują ze sobą (znacie to z autopsji? Mama bo ona już to ma a ja nie! albo Mama a ona ma takie fajne TO A JA TAKIEGO NIE MAM!)

I co wtedy robimy? Pytamy innych mam, koleżanek, zaglądamy na blogi i facebooka w poszukiwaniu inspiracji. Dzisiaj ja wam dam taką małą dawkę inspiracji, która kiedyś do mnie dotarła pocztą pantoflową. A że sama tworzę rękodzieło, cenię sobie produkty, które ktoś tworzy specjalnie dla mnie, Sama mam ich kilka (naście, dziesiąt??), a raczej moje dziewczyny, bo one też je lubią.

Mam kilka ulubionych pracowni, sprawdziłam je na moich dzieciach i z powodzeniem mogę wam polecić. Może będą dla was pomysłem na Dzień Dziecka lub inną okazję, albo i bez okazji. Nie będę pisać, że to są moje TOP 10,  albo TOP 8, bo uważam, że każda z pracowni jest świetna i nie będę nikogo stawiać na podium. Każdą z nich cenię za coś innego, bo się w czymś innym specjalizuje. Chcecie je poznać? Dzisiaj przedstawię wam te, których rzeczy sama kupuję. Zobaczcie!


  • Lady Owl. Jest do pracownia Agi, którą poznałam rok temu, przy okazji robienia prezentu moim dzieciom właśnie na dzień dziecka. Byłam zafascynowana poduszkami, które robiła, bo wyszywała je hafciarką, zawsze są śliczne i kolorowe, z dobrze dobranymi kolorami, dopieszczone porządnym szwem, albo lamówką. Robi też fajne rzeczy na okazje, mega skarpety na Boże Narodzenie, fartuszki i worki na w-f,  i prześliczne patchworkowe kocyki do przedszkola. Jak się później okazało, wszystkie wzory robiła sama, rysowała aplikacje, które potem wykonywała. Moje dziewczyny dostały poduszki, są do dziś zachwycone. A później zaczęła się nasza współpraca. Aga robiła dla mnie pyszczki maskotek, często razem radzimy sobie jak coś zrobić, jak uszyć. I zaprzyjaźniłyśmy się. Aga, oprócz rzeczy dla dzieci, szyje też dla dorosłych, świetne dekoracyjne poduszki i pościele. To, co ja mam od niej możecie zobaczyć poniżej

 


To są Matyldowe poduszki, i jej komplet szkolny z workiem na W-F



To Majkowe podusie


Prezent zamówiony dla Pań z przedszkola, na koniec "zerówki"

A tu mój absolutny hit- moja torebka z firmowym królikiem (p.s. już się szyje dla Matyldy wersja mniejsza i różowa). Torebki filcowe też już kilka razy się pojawiły u Lady Owl
    Torebka filcowa z królikiem

    więcej zdjęć możecie też zobaczyć na facebooku FB Lady Owl


    • Następną pracownią którą cenię jest Pracownia Foggi. Przed urodzinami Majki zamówiłam dziewczynom zabawki. Dla Matyldy lalkę stojącą a dla Majki króliczka. To był też moment, gdy w znacznym stopniu zainteresowałam się rękodziełem i wtedy również, robiąc swoje pierwsze kroki w sieci z moimi pracami i wprawiając się w szycie innymi metodami i technikami, właścicielka tej pracowni służyła mi pomocą. To co szczególnie mnie urzeka u niej, to prześliczne stroje lalek i misiów, długonogie tildowe aniołki, ale też namoty tipi, w których szyciu naprawdę jest perfekcyjna i potrafi w nich ująć każdy motyw. Stworzyła nawet osobną stronę na FB Foggia Kidsroom z artykułami do pokoju dziecięcego, obok strony pracowni FB Pracownia Foggi. Ostatnio pojawiły się u Foggi słodkie myszki w dzianinowych kombinezonach, a i nie obce jej torebki i ubranka dla dzieci. To co posiadam z tej pracowni możecie zobaczyć poniżej:

       

    • Muma Studio (Studiomuma FB). Tutaj znajdziecie po prostu maleńkie słodkie filcowe zwierzątka. każdy jest cudny i kotki, i psiaki, i inne zwierzaki. Niewątpliwie urocze są myszki, bo wyglądają jak wyjęte z filmu Stuart Malutki. Ja mam w domu liska i siedzi sobie u mnie na półeczce. ogrom pracy i kłucie igłą, by ubić wełenkę w tak kształtne małe łapki, uszka po prostu zachwyca. Zresztą sami zobaczcie



    • Szyte żyjątka (Szyte Żyjątka FB)- to co mnie urzekło u Lady Stump (bo to jej druga nazwa), to przepiękne lisie szaliki, zresztą zabawki z dzianiny dresowej też prezentują się przepięknie. Na zdjęciach na stronie internetowej oraz na FB są zawsze fajnie upozowane zwierzaki, jakby wiatr im uszy rozwiewał, cudnie. Mają (moimzdanie) klasyczne pyszczki, co im dodaje uroku oraz bardzo faje kolorki. Te same motywy pojawiają sie na poduszkach, kubkach a i ostatnio na pościelach. Są misie, wilki, liski, króliki i można przebierać od wyboru do koloru. Ma też sklep pod tą samą nazwą na Dawandzie i często fajne promocje. U mnie prezenty w tym roku pojawią się między innymi właśnie z tej pracowni. Moi faworytem jest lis :)


    • Roszpunka (Roszpunka FB)- gdy zobaczyłąm misie robione na szydełku to się w nich zakochałam. są małe i duże, z puchatych włóczek, albo bardziej tradycyjnych, wszystkei mają ubranka. czasem wyglądają jak rojbry, a czasem to baletnice w ślicznych opaskach, spodenkach lub sukienkach. są milutkie i są klasyczne, nie przesadzone. Takie misie z dzieciństwa. zresztą sami zobaczcie. Ja mam misia białęgo z czerwoną sukienką na szelkach :)




    • Pracownia Anny Krućko (PracowniaAnnaKrucko FB)- o Pani Ani wiele można pisać, bo jest tak wszechstronna, że tak naprawdę nie wiem czego ni potrafi. Szyje fantastyczne poduszki, robi śiwetne lalki z malowanymi buziami, a jej znakiem rozpoznawczym jest laleczka z dużą kokardą jak uszy królicze. Robi też ozdoby z wikliny i to chyba ona dała temu początek, a także tworzy ozdoby z kawy, szyje tulipany i bukiety kwiatowe, naprawdę asortyment bardzo szeroki. Kupowałam od niej prezent -kredkę z minky poduszkę z bukietem tulipanów na Dzień Nauczyciela dla pani wychowawczyni mojej córki. Ale to, co mnie jeszcze bardziej zachwyca to to, że Pani Ania jest bardzo zaangażowana we wszelkiego rodzaju akcje charytatywne. To ona bierze preżnie udział w Słodkiej Paczce, której jest wolontariuszem, pomaga dzieciom z domów dziecka. Ostatnio w lutym zorganizowała ogromną akcję Walentynka dla dzieci z domów dziecka, gdzie kilkaset kobiet z całej Polski szyło poduszki dla ich podopiecznych (było ich chyba ponad 500). Pidida też włączyła się w akcję. Pani Ania jest naprawdę fantastyczna i chylę czoła przed nią za pomysły, twórczość i serce.



    Wszystkie pracownie powyżej, to moje ulubione strony na które zaglądam i z których już coś mam i mogę śmiało polecać. Sprawdzone, piękne i cieszy oko i serce.  
    Mam nadzieję, że was zainspirowałam. Czasu powoli robi się niewiele, zazwyczaj w pracowni zamawia się coś kilka tygodni przed czasem, ale bywa też tak, że jest coś wolnego, warto więc zapytać czy jest wolny termin lub dostępny przedmiot, a może znajdzie nowego właściciela? 

    Pamiętajcie, rękodzieło to coś wyjątkowego, tworzonego specjalnie dla Was, dopieszczane, by było idealne, potrzebuje trochę czasu, ale efekt końcowy jest wart czekania :)


    22:52:00

    Nowy start, nowe wyzwania

    Nowy start, nowe wyzwania

    Hej hej, dawno nic nie napisałam. oj życie rozpędziło się na maksa. Moje dziewczyny rosną, Majka ma już prawie trzy lata, Matylda 7,5 i chodzi do szkoły, a mój mąż to chyba pracuje więcej niż zwykle. ALE...

    Zaszły u nas WIELKIE  zmiany przez duże W.



    •  w pewnym momencie, łącząc bycie mamą na full etacie, żoną na full etacie, opiekunem ogniska domowego na full etacie, nauczycielką nie na całym etacie i do tego kobietą próbującą się realizować postanowiłam powiedzieć STOP. Postawiłam się nie rozdrabniać aż tak. i teraz na full etacie mam tylko dzieci, dom, męża (choć nie tak do końca bo bardzo często siedzi do późna w pracy bądź lata do Azji) i swój własny biznes. Albo raczej zaczynam z mojej pracowni tworzyć biznes, ale bez obawy, nadal jest to rękodzieło i dalej tworzę je własnoręcznie, a w szyciu pościeli pomaga mi koleżanka. 

    • za chwilę przeprowadzamy się do nowego domku, a tam będę mieć WRESZCIE tylko mój kącik, moją pracownię, regały z poukładanymi tkaninami, stoły na maszynę (a nie tylko stół w kuchni, gdzie wieczorem muszę wszystko z powrotem chować do szafy). No i magazyn :) jupiii!

    • zakładam sklep internetowy, a w zasadzie już go mam, ale za moment ruszam z nim pełną parą. Są już nowe produkty, pracuję nad nową gamą produktów. głowa mi dymi od pomysłów, a póki co udało mi się zrobić fajną sesję z cudownymi dzieciaczkami. Chcecie zobaczyć efekty? Voila!


















      









    Udało mi się wyprodukować własne tkaniny, w linii pididowych zabawek. jest ich osiem: króliczki, sowy, owieczki, szopy standardowe i różowe, motylki, wilczki i biedronki. Z nich wszystkich powstaje powoli pididowa kolekcja:



    tak to wyglądają na żywo 


    (Wszystkie projekty i grafiki są moją własnością. Wszelkie prawa do nich zastrzeżone.)